piątek, 24 stycznia 2014

Tygrysy, grube melanże i orangutany.

Hej, z tej strony Emila.
Bardzo Was przepraszamy za brak notek, ale porwał nas gruby melanż i...
Nie, czekaj, wróć.
Tak naprawdę jesteśmy po prostu leniwe i nie chciało nam się nic pisać :')
To znaczy ja byłam na tyle leniwa, że nawet nie chciało mi się stukać w klawiaturę, natomiast Milena była zapewne zajęta paleniem. Świeczuszek.
Bo my to prawilne dziołchy są, jak palą to tylko świeczki, a jak piją to soczek jabłkowy ewentualnie piccolo.
Hehe. Zapewne ciekawi Was, co u mnie (dobra, wiem że nie, ale nie róbcie mi przykrości).
U mnie po staremu, nadal jestem największą pierdołą stulecia (wywróciłam się przedwczoraj o własną nogawkę, pozdrawiam), a moje rysunki nadal wyglądają jakby ktoś wręczył pięciolatkowi ołówek i powiedział: "Rysuj mnie jak jedną ze swoich francuskich dziewczyn".
Nie, stop, orangutan.
Post jak zwykle nie trzymał się kupy ani dupy (pupki!), ale cóż poradzić, są ferie, odmóżdżam się codziennie, a kilkukartkowy test z polskiego leży na szafce i czeka.
Tym czasem ja lecę wozić tygrysy samochodem i przemycać prostytutki po ulicach spokojnego Steelport.
Do następnego posta.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Bek-post

Hejka!
Z tej strony Emily i Milena.
Próbowałyśmy grać w FIFE ale nam nie wychodzi. Czekamy na Juliannę, którą gdzieś wywiało. A ponieważ jest ona specem od FIFY pomoże nam ją ogarnąć XD WRACAJ DŻULIANNO Z TYMI PADAMI, POTRZEBNA NAM JESTEŚ, KTOŚ MUSI SKOPAĆ TYŁEK EMILCE XD
Czipsy nam się kończą, weny brak - zamuł totalny.
Pozdrawiamy my, gwiazdy muzyki rozrywkowej!

PS. Ktoś wie, jak zagrać w FIFE 14 na dwie osoby bez padów?
PS2. Mamy czystą podłogę i rudego królika.

czwartek, 16 stycznia 2014

Motywacja i rany wojenne.

Hejka!
Jak zapewne zauważyliście, na moim (a właściwie już naszym) blogu pojawiła się nowa osóbka - Milena.
Jej notka bardzo zmotywowała mnie do działania i uznałam, że wyduszę resztki sił ze wszelkich przedmiotów technologicznych w moim domu i oto jestem.
Cieszę się niezmiernie z tego, że ktoś pomoże mi w prowadzeniu bloga, gdyż mój umysł bardzo często pracuje w nieprawidłowy sposób lub w ogóle nie pracuje, dlatego druga osoba jest dobrym rozwiązaniem. Tak.
Jestem pewna, że ją pokochacie, bo jest to wspaniała osoba.
Tymczasem ja kończę, idę leczyć rany po ostatniej lekcji na stadninie (chyba już wiecie, że jeżdżę konno).
Do następnej notki, mam nadzieję, że będę miała już sprawny swój komputer.
Pa!

Dzień dobry bardzo.

Siema! 
Nazywam się Milena i jako, iż mój Kartofel czuł się samotnie na tym blogu, postawiłyśmy, że będziemy go prowadzić razem. Ale do rzeczy... Mam lat naście, czerwone włosy, kolczyka w nosie (tak, udaje zmutowaną krowę), czytam, śpię, uczę się. Jestem właścicielką przystojniaka, którego już widzieliście. Czyż ta mała ruda kulka nie jest urocza? Nie mam pomysłu na większe rozwinięcie tej notki, gdyż mój mózg jest tak strasznie sflaczały, że to poezja - ostatnie dni szkoły, chyba mnie rozumiecie. Ciężko myślę. To żegnam miłe towarzystwo, i do następnej notki!

PS. nie jestem uzdolniona, a chce iść na dziennikarstwo?
          PS 2. Emily nie ma dostępu do kompa; ten głupi Debil zawirusował go sobie na śmierć :3


Lucjanek życzy każdemu dobrego sianka i pełnego brzuszka.
Jeszcze raz cześć!

piątek, 10 stycznia 2014

Weekend, szczeniaki i od groma ludzi (no, może nie od groma, ale i tak się cieszę!)

Hej! Jako iż jest piątek, a ja już naprawdę na nic nie mam ochoty, a szczególnie na jakiekolwiek wytężanie mózgownicy w celu napisania czegoś porządnego, postanowiłam, że napiszę notkę czysto informacyjną.
Gdzie brawa? Gdzie wiwaty?
No ale wracając do tematu:
Jest Was, osób sporadycznie lub regularnie odwiedzających bloga kilka ponad 200 osób, za co Wam serdecznie dziękuję. Jak wiecie (bądź nie wiecie) jestem otwarta na wszelkie sugestie, dlatego wszelkie swoje propozycje możecie przekazywać mi tu: https://www.facebook.com/emila.marniok.
Oprócz tego, można się skontaktować ze mną tu: http://ask.fm/EmilyVonMansonSnape666, a od niedawna moje poczynania można zobaczyć tu:  http://instagram.com/emilyvonmansonsnape.
Na początek dobrego weekendu łapcie kilkumiesięcznego Axel'a, a tym czasem ja się z Wami żegnam, pa!

czwartek, 9 stycznia 2014

Sushi, konie i króliki.

Witajcie!
Przepraszam, że wczoraj nie było posta, ale niestety nie miałam zbytniego dostępu do komputera.
Jutro już na szczęście piątek, a wraz z nim przybędzie do mnie nowa fala kartkówek z angielskiego, odmiany z hiszpańskiego oraz matematyki.
Tradycyjnie: pomysłu na notkę brak. Więc co robić?
Napiszę, co u mnie słychać. B)
Na stadninie pojawił się nowy koń, już się nie mogę doczekać, aż się na nim przejadę.
No i przejdźmy do konkretów, czyli to tego oto pana:





















Jestem w nim zakochana po uszy, ale ćśś, jestem jego ciocią, to by chyba pod pedofilię podchodziło.
Mam dla Was specjalny dodatek, na ten chłodny, czwartkowy wieczór, czyli wiersz o mnie dla mnie pióra właścicielki tego przystojniaka a zarazem mojej przyjaciółki:
"Siema, elo, pro, witam. Nazywam się Emilia Twardok (tak, wiem, że Marniok). Nie mam brwi, ale moja przyjaciółka ma photoshopa, wyrywam gąski i gąsiorki na żyrafę w samochodzie. Krzyczę Trybson, jem sushi i robię kupę. Pozdrawiam i całuję, gwiazda muzyki rozrywkowej, ja."
Jeśli to czytasz, a wiem, że czytasz, ja się już o to postaram, to wiedz, że jesteś najlepszą przyjaciółką, jaką kiedykolwiek miałam :c
A Wam wszystkim życzę miłego wieczoru, dnia, cokolwiek i - byle do ferii!

wtorek, 7 stycznia 2014

Czary i matematyka, czyli jak przełamać barierę czasową.

Siemka!
Przepraszam, że wczoraj nie było notki, ale nie potrafiłam się do tego zabrać. 
Czy tylko ja zauważyłam, że szkoła łamie jakąś barierę czasową?
Wróciłam do domu koło 15, chwilę temu spojrzałam na zegarek - 21!
Jakieś czary. A właśnie, à propos czarów, zauważyłam, że licznik odwiedzin ciągle rośnie!
Jest teoria, że na bloga rzucono jakiś urok. 
Ale jest możliwość, że naprawdę tyle osób tu zajrzało, więc serdecznie Wam za to dziękuję, mam nadzieję, że nadal będziecie tutaj zaglądać i nie zanudzę Was tym wszystkim.
Oczywiście pomysłu na posta znowu nie mam, cóż poradzę.
Może rozruszam moją wyobraźnię w najbliższym czasie i skrobnę coś ciekawego.
Baardzo mało myślałam w trakcie tej przerwy świątecznej.
Więc pora rozruszać mózgownicę i przestać zasypiać na matmie!
Powodzenia w szkole życzę sobie i oczywiście Wam, do zobaczenia w następnym poście!
(Jeśli nie pochłonie mnie czasoprzestrzeń)

niedziela, 5 stycznia 2014

Joplin, życie doczesne i świeczuszki.

Hej.
Bardzo długo zastanawiałam się, o czym napisać w tej notce.
Wszystko, co wpadało mi do głowy okazywało się kompletnym idiotyzmem.
Naprawdę nie mam ochoty wypisywać tutaj, co jadłam lub kiedy srałam.
Ale czemu nie wyrzucić z siebie tego, jak się czuję?
Niby nie jest mi jakoś strasznie smutno, ale po prostu czuję w sobie pustkę. Zrobiłam sobie fortecę z poduszek i koców, pozapalałam sobie świeczuszki, puściłam sobie Joplin, a potem wszystko się spieprzyło. Forteca się rozpadła, komputer zaczął mi się ciąć i byłam zmuszona wyłączyć muzykę.
Czyżby to znak, żeby zwlec dupę z łóżka i wreszcie coś ze sobą zrobić?
W poprzednim poście obiecałam, że się rozkręcę i będę pisała jakieś sensowne rzeczy.
Chyba nie wypaliło.
Jedyne tematy, które przychodzą mi teraz do głowy to cyberbullying, interpretacja słowa "ciemność" oraz niska samoocena dzisiejszych nastolatek.
Tak, zdecydowanie nie wypaliło.
Przeglądając swoje stare blogi natrafiłam na pewno zdanie, z resztą napisane przeze mnie, które mnie zamurowało.
Czemu?
Ponieważ dziwi mnie fakt, że zaledwie kilka lat temu potrafiłam wymyślić coś mądrzejszego, niż snuć pseudofilozoficzne przemyślenia na temat życia doczesnego.
"Byłam dzisiaj z koleżanką w kinie na filmie "Frankenweenie". Pokazuje on, że miłość i przywiązanie psa do właściciela jest wieczne, a tylko nieliczni potrafią to docenić"
Niestety blogi te zostały usunięte, a szkoda.
I takim to melancholijnym akcentem kończę dzisiejszego posta, dobranoc.

sobota, 4 stycznia 2014

Cześć, cześć i czołem...

Cześć!
Nazywam się Emila.
Postanowiłam założyć tego bloga, żeby dzielić się z Wami (halo, jest tam w ogóle ktoś?) moimi myślami.
Nie mam zamiaru trzymać się żadnego tematu.
Będę pisała o wszystkim i o niczym.
Tak, wiem, mało ciekawie się zapowiada, ale uwierzcie mi, rozkręcę się.
Do następnego posta! (Już bardziej ogarniętego)